Dzięki Bogu przeżyłam ten tydzień. W czw. 9 godzin na studiach i tak chyba będzie do końca semestru. Trudniej wtedy nie narzekać, zwłaszcza gdy wszyscy wokół chcąc, nie chcąc to robią, ale chyba o to chodzi. Nie ze wszystkim jest tak łatwo. Zawsze trzeba szukać tej dobrej strony albo przynajmniej się starać. Bo w ten czwartek było też wesoło: wykładowca fonetyki nazwał mnie Amelią. Dlaczego? Bo uczy się naszych imion, a że w grupie są 3 Asie, jedna jest Joanną, druga zdrobnieniem, a ja.. wyszło, że Amelią (moje drugie imię). W sumie, podobno przez pierwsze 2 lata mojego życia, tak mnie nazywali. Ale babcia (mama mamy) częściej opowiadała historię o mojej ulubionej książce, która zaczynała się: Były sobie trzy świnki... :)
Mimo chęci pójścia do Narnii zostałam w domu, bo bolała mnie głowa i przespałam 4 godz. Zmęczenie materiału po 5-ciu dniach.. Przed nami weekend, więc życzę wszystkim dużo odpoczynku.. a teraz znów idę spać..
1 komentarz:
3 świnki, które budowały sobie chatki..:)
Prześlij komentarz