wtorek, 6 grudnia 2011

!!! Vive Erasmus !!!

Il est évident que Lyon me plaît, il est évident que la vie Erasmus me plaît, il est évident que je suis ultra-contente. Je voulais partir et je suis partie. Mais c'est quoi qui me plaît en fait ? Plusieurs choses. Avant tout, cela m'inspire. Même si je ne comprends pas tout ce qui se passe là, je suis ici pour apprendre et pour connaître plus moi-même.

J'aime bien partager mon humour avec les autres, j'aime rigoler avec tout le monde qui me fait rire, j'aime bien imiter certaines situations, j'aime bien faire tout ca avec N., j'aime 2 clips qu'on a découvert un soir, j'aime bien chantonner,
j'aime bien mes voisines du sixième étage et les autres également, j'aime parler avec une voisine M. par les murs de nos chambres, j'aime bien faire la cuisine, j'aime avoir un frigo provisoire, j'aime bien me coucher quand des oiseaux commencent a chanter, j'aime bien des balades en ville, j'aime découvrir des choses, j'aime connaître de nouveaux gens, j'aime bien des événements culturels, j'aime connaître des mots en les autres langues, j'aime regarder des video de Norman, j'aime bien faire n'importe quoi, j'aime écouter de la musique, j'aime écouter mes chansons préférées plusieurs fois, j'aime boire du café, j'aime bien coller de nouvelles cartes postales dans ma chambre, j'aime les cours du volley et de zumba, j'aime bien cette belle ville, je l'aime bien pendant la journée et pendant la nuit, j'aime bien s'entendre avec les gens, j'aime rencontrer des Polonais, j'aime quand les Français ne comprennent pas notre langue, j’aime certains qui s’y intéressent, j'aime bien les excursions, j'aime le multiculturalisme, j'aime bien quand les gens sourient, j'aime le coivoiturage, j'aime des aventures, j'aime le goût du caramel au beurre salé, j'aime la raclette, j'aime le climat de la région, j'aime la nature, j'aime des moments agréables, j'aime des ébats , j'aime moi-même, j’aime créer, j’aime ce post, j'aime un tas d'autres choses... C'est schtroumpfant!!!
Bref, j'aime pas mal de choses! Il faudra donc compléter succesivement ma liste! Comme ça, vous avez des idées au cas où vous voudriez me faire plaisir:D ...
-----------------

Oczywiste jest, że Lyon mi się podoba, oczywiste, że życie Erasmusa mi się podoba, oczywiste, że jestem ultra zadowolona. Chciałam wyjechać i wyjechałam. Ale co mi się tak właściwie podoba? Wiele rzeczy. Przede wszystkim, inspiruje mnie to. Nawet jeśli nie rozumiem wszystkiego, co się dzieje, jestem tu, by się uczyć i poznać bliżej samą siebie.

Lubię dzielić swój humor z innymi, lubię się śmiać ze wszystkimi, którzy sprawiają, że chce mi się śmiać, lubię imitować pewne sytuacje, lubię to robić z N., lubię 2 klipy, które odkryłyśmy pewnego wieczoru, lubię sobie podśpiewywać, lubię moje sąsiadki z szóstego piętra, jak również innych, lubię rozmawiać z sąsiadką M. przez ściany naszych pokoi, lubię gotować, lubię mieć prowizoryczną lodówkę, lubię kłaść się spać kiedy ptaki zaczynają śpiewać, lubię spacery po mieście, lubię odkrywać rzeczy, lubię poznawać nowych ludzi, lubię wydarzenia kulturalne, lubię poznawać słówka w innych językach, lubię oglądać video Normana, lubię robić byle co,
lubię słuchać muzyki, lubię słuchać ulubionych piosenek wiele razy, lubię pić kawę, lubię przyklejać nowe pocztówki w moim pokoju, lubię zajęcia z siatki i zumby, lubię to piękne miasto, lubię je w czasie dnia i nocy, lubię rozumieć się z ludźmi, lubię spotykać Polaków, lubię kiedy Francuzi nie rozumieją naszego języka, lubię niektórych, którzy się interesują, lubię wycieczki, lubię multikulturowość, lubię kiedy ludzie się uśmiechają, lubię covoiturage, lubię przygody, lubię smak karmelu z osolonego masła, lubię raclette, lubię klimat regionu, lubię naturę, lubię przyjemne chwile, lubię wygłupy, lubię samą siebie, lubię tworzyć, lubię ten post, lubię stos innych rzeczy… To smerfastyczne!!!
Krótko ujmując, lubię pokaźną ilość rzeczy! Trzeba zatem będzie uzupełniać kolejno moją listę. Tym sposobem macie wskazówki w razie, gdybyście chcieli sprawić mi przyjemność:D …

piątek, 11 listopada 2011

Zbieranina

Hmm... Co we Francji jest inne, co przeszkadza albo i nie, co śmieszy i wręcz przestaje zaskakiwać? Sporo rzeczy. Żyjąc tu z dnia na dzień, widzi się i analizuje. A mając kontakt z Polakami śmieje się właściwie z tego samego. Rzekłabym nawet, że wychodzi to w towarzystwie Erasmusów z innych krajów, co świadczy o tym że podobnie postrzegamy "inność Francuzów".

1) Styl. Nie ma co tu komentować, bo nie mam nic do niego. Nie jest to jakieś super szokujące. Nie ma żadnej "Francji elegancji", powiedzmy sobie po prostu, że ubierają się po europejsku, tak jak i my. Ale np. noszenie "kapci EMU", kozaków po kolana przy dodatniej temperaturze jest conajmniej inne. Kozaki na nogach Francuzek pojawiły się tu już w sierpniu, gdzie było naprawdę ładnie. Nie mówię, że nie ma tego w Polsce czy w innych krajach europejskich, zawsze znajdzie się ktoś, kto chcąc lub nie, będzie się wyróżniać. Pytanie tylko, na ile pozytywnie, a na ile negatywnie...

2)Trotinette. No co jak co, ale na hulajnodze to u nas jeżdżą tylko dzieci. Z resztą nie jest to już popularne jak kiedyś. Tutaj ludzie wsiadają z tym do metra, czy autobusu. Ot co, nic dodać, nic ująć. Zawsze to kolejny środek transportu, mniej groźny dla środowiska.

3)Torby na zakupy. Zakupy stają się prostsze, gdy tylko jesteś w posiadaniu:

Wygodnie, praktycznie i... po francusku, bo nie wiem kto w Polsce jest szczęśliwym właścicielem podobnych wózków.

4) Biurokracja. Kto lubi mieć z nią do czynienia? Tutaj polega ona na nieustannym bawieniu się w donoszenie/dosyłanie "potrzebnych" dokumentów. Można dostawać przesyłkę za przesyłką, bo po co poprosić od razu o komplet dokumentów?? Logiczne jest też odsyłanie Cię w czasie "pause", możesz przyjść przecież następnego dnia, nieważne, że godziny otwarcia mogą Ci z czymś kolidować. Kiedy jest już 7 minut po czasie ich pracy, nie waż się o cokolwiek zapytać, koniec pracy to koniec pracy. W ten sposób możesz bardzo łatwo i szybko załatwić swoje sprawy... Nie można zapominać o tym, że Francuzi są tylko ludźmi i mają prawo być zmęczeni, zwłaszcza po przerwie obiadowej. Słowo "fatigué" (zmęczony) usłyszysz tu na porządku dziennym jak i wiele innych, typowych, ale tu już należałoby rozwinąć punkt 5 zatytułowany Język, czego nie omieszkam nie zrobić w postaci specjalnego słownika.

Vive la France, quoi!
---------------
Qu'est-ce qui est different en France, qu'est-ce qui gene ou pas du tout, qu'est-ce qui fait rire et meme ne surprend plus? Un tas de choses. En vivant ici, jour apres jour, on voit et on analyse. Et an ayant le contact avec des Polonais, on rit des memes choses. Je dirais meme qu'on le fait en compagnie des autres etudiants Erasmus ce qui temoigne du fait qu'on percoit les differences culturelles des Francais de la meme maniere.

1) Style. Il n'y a pas de commentaire la-dessus parce que je n'ai rien contre. Ce n'est pas hyper-choquant, il n'y a pas de "l'elegance francaise" particuliere, disons simplement qu'ils s'habillent a la maniere europeenne, tout comme nous le faisons. Par contre, mettre des chaussures "EMU" par exemple ou bien des bottes jusqu'aux genoux ou on a la temperature positive est au moins bizarre. Les Francaises portaient ici les bottes deja en aout ou il faisait vraiement beau. Je ne dis pas que ce n'est pas le cas en Pologne ou dans d'autres pays eureopeens. Il y a toujours quelqu'un qui, en le voulant ou non, sera different. La question est si cela sera positif ou plutot negatif ?

2) Trotinette. Eh bien, alors la, chez nous ce sont que les enfants qui en profitent. Du reste, ce n'est plus actuel. Or, ici les gens s'en servent et ils montent avec ca dans un metro ou bien dans un bus. Voila, rien a ajouter. Evidemment, c'est un moyen de transport en plus, moins dangereux pour l'environnement:)

3) Chariots de courses. Rien de plus facile une fois que vous etes en possession de l'un des chariots a achats magnifiques! Commodes, pratiques et... francais parce que je ne sais pas qui en Pologne est un heureux possesseur d'un tel chariot.

4) Bureaucratie. Qui est-ce qui aime avoir a traiter avec elle ? Ici, elle consiste dans le jeu constant d'envoie des documents "necessaires". Vous pouvez obtenir un courrier apres un autre. Pourquoi il est mieux de demander un ensemble de documents a la fois ?? Il est egalement logique de te renvoyer pendant la pause repas, tu peux venir le jour suivant (pas de souci !), peu importe que les heures d'ouverture peuvent te gener quelque chose. Lorsque il est deja 7 minutes apres leur travail, ne demandes surtout pas n'importe quoi, la fin du travail c'est la fin du travail (comme "l'ete c'est fini a Lyon"!!!). De cette facon tu peux facilement et rapidement arranger tes affaires... Il ne faut pas oublier que les Francais sont que des hommes et ils ont le droit d'etre fatigue, surtout apres la pause repas. Tu entendras ici le mot "fatigue" chaque jour ainsi que plusieurs d'autres, typiques mais la, il faudrait developper deja le point 5 intitule Langage ce que je ferai surement sous forme d'un dictionnaire special:>

Vive la France, quoi!

czwartek, 22 września 2011

22.09.2011

Jak zwykle długo się zbieram, żeby cokolwiek tu napisać, ale już spieszę z opowieściami.
No jest pięknie ujmując ogół dotychczasowych wrażeń, na co liczyłam przed wyjazdem. Cudne miasto, dużo miejsc do zobaczenia, sporo wydarzeń kulturalnych, życie studenckie pełną parą. System edukacji taki sam w strukturze (3 lata licencjat, 2 lata studia magisterskie, itd.). Za to inny od wewnątrz, że tak to ujmę, porównując go przynajmniej z moim kierunkiem. Wykłady w dużych aulach zamiast w szkolarskich salkach dla kilkunastu osób, anonimowość zamiast list obecności, szmer stukania na klawiaturze przez co najmniej 50 % słuchaczy poza tradycyjnym notowaniem. Zaliczenia przedmiotów głównie pisemne, ale na studiach językowych nie brakuje ustnych. W śródsemestrze zbiera się wykładowcom na referaty i expose studentów. Takie to ich metody, typowe dla Francji. Skoro nie mają nic przeciwko stercie prac do sprawdzenia w podobnym czasie, to proszę bardzo!
Poza tym, ogólna dezorganizacja jak wszędzie. Lista przedmiotów umieszczona na stronie uni, a rozkład czasowy absolutnie wszędzie! Sekretariat nie jest w stanie pomóc, bo sam nic nie wie. Do tej pory tylko wykłady, od przyszłego tygodnia dochodzą ćwiczenia. Jak wybrać sensownie zajęcia, kiedy się pokrywają? Plusem programu Erasmus jest to, że można mieszać zajęcia z różnych lat i kierunków. Jakoś damy radę, a już na pewno tak ułożymy sobie plan, żeby "nie zrobić sobie krzywdy".

Na wydziale "Langues" mają mnóstwo kombinacji, od wszechobecnego angielskiego po hiszpański, włoski, portugalski, niemiecki, rumuński, węgierski, rosyjski, polski (!), jak również chiński i japoński. Dzięki temu, mam przynajmniej jeden odpowiednik zajęć z polskiego programu - Tłumaczenia. Są to zajęcia dla 3-ego roku na stopniu licencjat ze specjalnością angielski/polski. Dopiero tutaj mam okazję zobaczyć z czym to się w ogóle je, bo to wcale nie takie oczywiste. Zajęcia prowadzi Polak. Szkoda, że mają tylko 2 ects. Tak czy inaczej, dość zabawnie z tymi zajęciami. Oczywiście, liczba uczestników nie przekracza 6 osób (z Erasmusami), ale ciekawe jest to, że Francuzi mający pochodzenie polskie, mogą uczyć się na studiach polskiego właśnie. Poza nimi znajdą się Polacy, którzy tu zamieszkali. Dla nas jest to o tyle przydatne, że możemy mieć mniej więcej zarys tego, co robi się na studiach magisterskich z romanistyki. I co istotne, z przejściem na język polski.
Rozbrajają mnie trochę przypadki osób, które przyjechały tu raz i na tyle im sie spodobało, że zostały we Francji i po roku mówią po francusku, nie ucząc sie nigdy wcześniej języka. Ja uczę się od lat, a jesteśmy na podobnym poziomie. Różnica jest może jedna: ja potrafię pisać po francusku.
Jeśli chodzi o hiszpański, to jest już trudniej. Jeśli zdecydowałabym się na jakiekolwiek zajęcia z tłumaczeń, to byłyby wtedy 2 obce języki (tłumaczenia z hiszpańskiego na francuski i odwrotnie). W mojej głowie byłby wówczas jeszcze polski, co raczej nie ułatwia sprawy, wręcz przeciwnie, bo żeby przetłumaczyć coś z jednego języka romańskiego na drugi, muszę znać odpowiedniki czy też kontekst po polsku. A zajęć z połączeniem hiszpańskiego i polskiego nie znajdę. Muszą mi zatem wystarczyć inne dostępne zajęcia z hiszpańskiego. Oprócz nich, będę miała coś z dziedziny językoznawstwa. W tym tygodniu zjawiłam się na 2-óch takich zajęciach. Grupa złożyła się głównie z Erazmusów z Niemiec. Chociaż my pozwolimy profesorowi dzielić się z nami wiedzą. Tak to mniej więcej wygląda.
Poza uczelnią same przyjemności, na nudę nie ma czasu. Trzeba zaznaczyć, że to, co pisałam wcześniej o mentalności Francuzów, jest aktualne, natomiast z rozpoczęciem zajęć, życiem akademickim i poznawaniem ludzi na stopie międzynarodowej wszystko inaczej wygląda. Istnieją Francuzi, którzy potrafią zaskoczyć.
W najbliższym czasie biorę udział w grupowym odkrywaniu miasta przez Erazmusów, a w październiku szykują się: jednodniowa wycieczka do Annecy, marsz tunelem przyszłej linii metra lyońskiego, festiwal filmowy z udziałem Gerarda Depardieu. Będę świadkiem, jak odbiera nagrodę braci Lumiere!
Jak widać, dobrze mi tu. Tego samego życzę Wam i pozdrawiam najmocniej:)

Ps. Wkrótce zdjęcia na fb.