czwartek, 8 kwietnia 2010

Re-Skrobanie, mini post dla ruszenia zastoju

Budzę się rano i myślę: co za żal, trzeba wstać, ogarnąć się i zacząć nowy dzień.

Owszem trzeba, a kiedy się już zacznie, to myślenie się zmienia. Bo dopóki śpię, to bardzo nie lubię tego wyrwania ze "snu" albo snów (choć nie za często je miewam). Chciałabym wtedy w ogóle się nie budzić.

W głowie rysuje mi się cały dzionek albo tylko szary szkic. A w realu bywa różnie, w każdym razie nigdy sama tego nie tworzę.

Lubuję wiosnę.
Wszyscy zawsze niecierpliwie na nią czekają, dla niektórych bywa początkiem czegoś nowego.
Zaiste.

Wstawanie wiosenną porą, mimo wszystko, przychodzi łatwiej.

2 komentarze:

m.glaz pisze...

Pobudka studentki jest godna pozazdroszczenia :) Do tej pory pamiętam jak wstawałam na raty, a teraz... no cóż, teraz są inne przyjemności.

yaro399 pisze...

Oj też coś o tym wiem :), najtrudniej jest wstawać, gdy się poszło później spać, a trzeba wstać przed 6, to jest ból..., ale trzeba wstać i nie zaspać do pracy...:), a potem po prysznicu, śniadanku... jest lepiej... i dalej życie płynie..., ale nie samo...Ktoś nad tym czuwa... :)